Wilczy bilet towarzysz

sok noni |Hodowla Królików |

„Wilczy bilet towarzysz! mu również w Aeroklubie Warszawskim. Któregoś dnia oświadczono mu, że nie jest zweryfikowany. Tak postanowił prezes Aeroklubu PRL, notabene jeden z kandydatów ministerstwa na dyrektora Lotu w 1981 roku, odrzucony przez komisję konkursową. Gdyby nie stanowczy protest Aeroklubu Warszawskiego, dziś nie miałby już licencji pilota. Ten cios zniechęcił go do dalszej walki. Dopiero namowy kolegów sprawiły, że znów przypomniał się Lotowi. Korespondencję odebrał Szpakowski już w randze zastępcy dyrektora do spraw lotniczych. Obawy Płachcińskiego, że odpowiedź będzie powieleniem poprzednich, potwierdziły się.
Nie mógł też liczyć na miejsce po pilotach zamieszanych w dużą aferę przemytniczą. Oskarżeni szybko wrócili do pracy i trzeba było dopiero drugiej wpadki w RFN, aby za sprawą tamtejszych organów dochodzenia znaleźli się za kratkami. Dyrektor Kowalski skomentował tę plamę na opinii pilotów w sposób kuriozalny „Przestępczej działalności tych ludzi sprzyjała bez wątpienia atmosfera ogólnego rozluźnienia w latach 198081". Co sprzyjało przemytowi w roku 1986, tego nic powiedział.
Ktoś podsunął Płachcińskiemu myśl, aby zwrócił się do Jana Dobraczyńskiego, przewodniczącego PRON. Napisał długi list „Moją sprawę — zakończył — otacza dziwna zmowa milczenia."“(16)

<<<< Starcie z niewidzialnym wrogiem |