Dziesiątego maja 1940

Buty damskie |hotele zakopane |opisy na gg

„Dziesiątego maja 1940 roku na froncie zachodnim Niemcy przystąpili do wielkiej ofensywy. Grupa armii dowodzona przez von Bocka uderzyła jednocześnie na Holandię i Belgię. Trzy dni później, ku całkowitemu zaskoczeniu Francuzów, poprzez zalesione wzgórza Ardenów, które sztab francuski określał jako mało dostępne dla czołgów, zwaliło się potężne uderzenie wojsk von Rundstedta. Pod szczelnym parasolem lotnictwa uchwycono przyczółki na Mozie między Dinant i Sedanem. Stąd ruszyły teraz korpusy pancerne Guderiana, Reinhardta i Hotha, kierując swój główny wysiłek na ujście rzeki Sommy do kanału La Manche.
W ten prosty sposób zamykano w potrzasku nie tylko wojska holenderskie i belgijskie, ale także siły ekspedycyjne francuskobrytyjskie, które zwabione uderzeniem Niemców, wkroczyły do Belgii z zamiarem niesienia pomocy zaatakowanym państwom.
Zmasowane, terrorystyczne naloty stukasów frzydusiły francuską piechotę. Wzrastał popłoch, rozprzęgały się poszczególne jednostki, rozpadała administracja. Tymczasem niemieckie korpusy pancerne parły niestrudzenie naprzód, ku kanałowi. Powiało klęską.
Ironiczny uśmiech i odcień wyższości znikł z twarzy francuskich oficerów. Dopiero teraz zaczęto się liczyć z naszym zdaniem i frontowym doświadczeniem. Z każdym dniem gęstnieje sznur pojazdów, uwożących przez Piolenc dalej na południc cywilnych uchodźców z północnych departamentów. Napływają coraz trwożliwsze wieści. — Les Allemands savancent vcrs Paris — Niemcy zbliżają się do Paryża — twierdzili jedni. — La dćfaite totale — całkowita klęska — nerwowo rozpowiadali drudzy.“(2)

<<<< Słabe fronty polskie | - A co - jakby ocknęła się >>>>

szkolenia |fotki |Piłkarzyki