cholikiem Po tej lekturze poczułem

zoologiczny |audio book |sztukateria elewacyjna

„cholikiem. Po tej lekturze poczułem się świetnie. To skłania do rozważań jakie są drogi dydaktyki literackiej Windowanie ponad mizerię ludzkiej kondycji — czy łączenie się z nią, rozpoznawanie się w niej. Nie wiem, co byłoby optymistyczniejsze (jeśli już trzeba użyć tego słowa), chodzi przecież o jakąś zachętę, o pocieszenie, o „konsolację", piszą recenzenci. Jeśli się dowiaduję, że nie tylko ja jestem niedoskonały — to mnie pokrzepia. Ale gdy widzę, jak doskonałym być można, skoro sobie uświadamiam, że ja tej cudzej doskonałości nie sprostam — to mnie przygnębia. Kiedy słyszę o spiżu, przychodzi mi na myśl wosk; ale gdy mi pokazują kawałek wosku, zaczynam myśleć o spiżu. Sprawy psychologiczne, może coś więcej. Natura rerum jest tak pomyślana życiu przeciwstawia się śmierć, śmierci — życie, miękkości — twardość, zarżniętej kurze — jajko, jajku — zarżniętą kurę. Moim zdaniem jajko nie jest czymś bardziej optymistycznym od kury. I pedagogika społeczna powinna chyba ukazywać rzeczywistość w świetle wspólnego dramatu kury i jajka — zamiast szantażować jedno drugim. Zdaje się, że na tym mógłby polegać wychowawczy, pozytywny, optymistyczny akt uświadomienia.
Do nocy w wozie cyrkowym. Właściciel menażerii był chyba przedtem, powinien być — zanim założył menażerię — dyrektorem „hecy", czyli szczwalni, która znajdowała się w okolicy Brackiej, gdzieś koło dzisiejszej kawiarni „Szwajcarskiej". Wspomina o tym zdaje się Schulz. Na obyczaje zwierząt ma więc (dyrektor) ugruntowane poglądy, z konieczności jest również weterynarzem. Umie opatrywać rany — puchnąca ręka przekłuta piką huzara — wypalać gangrenę nad płomieniem świecy, zabawiając pacjenta rozmową — Przypomina pan sobie, Exzellenz, jak w Wilnie podczas wielkiego odwrotu zatykano szpary w ścianach szpitala kawałkami zmarzniętych trupów — O świcie, gdy armie sprzymierzonych przystępują do końcowego natarcia, nie chce opuścić biwaku, pozostaje w wozie. Pomaga mu dosiąść konia. Ostatnia wymiana zdań na chwilę przed hukiem przedwcześnie wysadzonego mostu. Ekscentryk tłumaczy z uśmiechem, dlaczego woli zostać — Poczekam tu na nie, Ekscelencjo, one wrócą. One zawsze wracają do klatki, poza nią nie umieją żyć, bez tego zapachu mięsa i łajna... To jest ich miejsce, vous comprenez bien, w klatce jest część ich wolności. Czy widział pan kiedyś całą wolność, Earzellenz — Powinien to mówić przytrzymując ręką strzemię, z głową zadartą w górę, do jeźdźca, przez cały czas poufnie uśmiechnięty, póki Keller nie odsunie go na bok. W momencie detonacji (most!) włazi pod wóz i stamtąd ogląda bitwę. W przerwach, gdy palba cichnie, przyzywa rozpierzchłe zwierzęta naśladując ich głosy; szczeka i wyje spod wozu.“(6)

<<<< Oddalił się parę | - A więc to nie są twoje zwierzęta- >>>>

agencja reklamowa Warszawa |Kominki |galeria sklep