- Nie tak jednak ten świat mówi
„— Nie tak jednak ten świat mówi — mruknął do siebie król.
SĄD KRÓLEWSKI
Przyszedł więc czas na ów głośny sąd królewski z całym ceremoniałem, którego wymagała i godność króla, i intrygi, które pchnęły władcę do tego ostatecznego kroku.
Dla ochrony kanclerza, który narażał swoją osobę dla zapewnienia triumfu królewskiego, stanęła pod brpnią służba dworska, łucznicy, żołnierze i agenci policji.
Kanclerza otaczała powszechna nienawiść. Wiedział o tym i próżność podsuwała mu przypuszczenie, że chętnie by go zamordowano. Co jednak zawsze mogło go spotkać, to wyszukane obelgi albo przynajmniej złowrogie okrzyki.
Podobne owacje miał zapewnione pan dAiguillon, do którego lud, zaprawiony w dysputach parlamentarnych, miał instynktowną odrazę i był z gruntu usposobiony bardzo wrogo. Król udawał wesołość. Nie był jednak spokojny. Nie przeszkadzało mu to wcale podziwiać wspaniały strój królewski i zrobił nawet uwagę, że nic tak nie ochrania jak majestat królewski.
Mógłby dodać i miłość ludu. Ale frazes ten powtarzano mu tyle razy podczas choroby w Metz, że powtórzenie go uważałby za plagiat.
Małżonka delfina, dla której widowisko to było nieznane i która być może chciała je zobaczyć, miała przez cały czas minę tak żałosną, że zjednało to jej wielką przychylność opinii publicznej.“(10)