- A więc to nie są twoje zwierzęta-
„— A więc to nie są twoje zwierzęta
— O rety! Czyś ty ogłuchł
— Ukradłeś zwierzęta, a ja stałem się twoim wspólnikiem. Pięknie!
— Kto mówi o kradzieży Konie mcTżna zwrócić.
— Pewnie, ale teraz...
— Teraz jesteśmy bezpieczni, a to najważniejsze. Wolałbyś nie mieć konia, tylko trochę ołowiu w piersiach Ja... nie!
— Trzeba je zwrócić.
— Dobrze, dobrze. Jak przyjdzie odpowiednia pora, zrobię to.
— Dziękuję ci. Myślałem o tobie bardzo źle, tam na Złych Ziemiach.
— Dlaczego
— Co za pytanie Byłeś złodziejem, a w tych stronach kradzież konia zalicza się do najgorszych przestępstw.
— Hm, może i to prawda, ale przecież nie jestem mordercą i nie mam nikogo na sumieniu.
Powiedział to jakimś innym, nie pasującym do zazwyczaj żartobliwego tonu, głosem. I Karol uwierzył.
— Kiedy wracamy Oni na pewno już zdążyli uciec z Custer.
— Skąd taka pewność
— Przecież zabili człowieka i wiedzą, czym to grozi.
— O naiwniaku! Wiesz, że nie ma szeryfa w Custer City, nie istnieje nawet żaden komitet bezpieczeństwa. Kto poprowadzi śledztwo Gdzie są świadkowie Skąd możesz wiedzieć, czy na przykład nie ty zostaniesz oskarżony o morderstwo, i to aż dwu ludzi Albo... ja!
Karol raptownie zatrzymał konia.
— To prawda, jestem jedynym świadkiem. Tym bardziej powinienem szybko wrócić i powiedzieć ludziom...“(7)